Zbyt silne pole magnetyczne – kiedy zaczyna szkodzić?

Jeżeli na organizm żywy oddziaływać będziemy silnym polem magnetycznym, jego reakcja będzie najprawdopodobniej bardzo gwałtowna.

Przez długi czas dominował pogląd, że silne pole magnetyczne nie szkodzi człowiekowi. Później zaobserwowano, że u osób przez długi czas przebywających w polu magnetycznym (np. pracujących przy maszynach hutniczych albo piecach elektromagnetycznych) występują zmiany chorobowe, np. zaczerwienienia i łuszczenie się skóry, zaburzenia rytmu serca, bóle głowy, brak apetytu, zwiększona potliwość, złe samopoczucie.

Postępująca industrializacja i elektryfikacja naszej planety skutkuje wzrostem natężenia powierzchniowego pola magnetycznego. Zjawisko to nazywamy „smogiem elektromagnetycznym”. Jego źródeł szukać należy przede wszystkim w oddziaływaniu elektrowni i sieci wysokiego napięcia, w pobliżu których pole jest najmocniejsze. Oddziałuje ono nie tylko na zwierzęta, ale i na rośliny.

W laboratoriach bada się bardzo silne magnesy – o natężeniu nawet 50 Tesli (dużo silniejsze niż występujące naturalnie w przyrodzie). Eksperymenty takie jasno pokazują, że silne pola magnetyczne dokonują w żywych tkankach zmian wyłącznie negatywnych.

W badania takich zaobserwowano również dużą wrażliwość tkanek na niewielkie nawet zmiany pola. Przyjmuje się, że pozytywne oddziaływanie na żywe komórki ma pole magnetyczne o natężeniu do 1000 Gaussów (0,1T), jednak pole o tego rzędu wartościach wykorzystuje się w terapii niezwykle rzadko, niemal wyłącznie eksperymentalnie.

Pole o natężeniu większym niż 0,1T spowalnia a nawet hamuje procesy metaboliczne, skutkując uszkodzeniami tkanek.